Warsztaty pistoletowe Z-Tac strzelnica Playground Gdynia

Wczoraj (16-06-2018) na strzelnicy Playground w Gdyni, uczestniczyłem w warsztatach pistoletowych prowadzonych przez Zohana z Z-Tac.

Stara prawda głosi: ,,jesteś tak dobry, jak twój ostatni trening”

Co to oznacza w praktyce? Ano to… że ze strzelaniem nie jest tak samo, jak z jazdą na rowerze (której ponoć się nie zapomina 😉 ).  Tu, aby utrzymać osiągnięty poziom, trzeba jednak regularnie trenować… Nie mówiąc już o rozwoju – który wymaga jeszcze więcej treningu.

Sam niestety nie potrafię zmusić się do regularnego i systematycznego treningu pistoletowego (wstyd się przyznać ale strzelectwo długodystansowe pochłonęło mnie bez reszty…)  🙁 Ideałem byłoby poświęcić chociaż pół godziny dziennie 2-3x w tygodniu na trening na „sucho” + wizyta na strzelnicy raz w tygodniu z dosłownie paczką amunicji (50 kulek). Na taki wydatek chyba może pozwolić sobie każdy posiadacz broni… a dla osób noszących broń na co dzień, powinien być to wręcz obowiązek!

Wydajemy masę kasy na nowy sprzęt: kabury, broń, celowniki, ciuchy itp… zapominając, że na nic to wszystko bez regularnego strzelania. Owszem – można się przylansować na strzelnicy, przechadzając się dumnym krokiem ze swoim JP na ramieniu, w ciuszkach od Crye czy Arcteryxa  – przynajmniej do czasu, gdy jakiś ,,młodzian” z AK czy CZ-858 czy inną Zastavą nie złoi nam dupy na torze 😉

Kolejna sprawa: nikt nie zacznie biegać dopóki nie nauczy się chodzić! Tu nie ma żadnych odstępstw… Widuję i czytuję (np. na FB) ludzi pytających o np. warsztaty samochodowe, czy strzelanie CQB, którzy nie potrafią umieścić 5 kulek z 5 metrów w celu wielkości 10cm (a już nie daj Boże na czas i sygnał z timera!). Solidne podstawy są niezbędne! Bez nich nie może być mowy o progresie i rozwoju! Ale…dotyczy to tylko tych, którzy chcą…STRZELAĆ! Ci, którzy chcieli jedynie kupić klamkę, kończą swoją przygodę ze strzelectwem, w momencie zrobienia pozwolenia i kupnie wymarzonej broni, którą później będą mogli chwalić się przed kumplami…

Ideałem byłoby zebranie 2-3 kumpli, z którymi raz w tygodniu spotykamy się na strzelnicy (jak inni np. na basenie czy siłowni). Raz na kwartał (w zależności od potrzeb i tematów) bierzemy udział w jakimś szkoleniu/warsztatach tematycznych i dalej nad rozwojem pracujemy już sami.

Po tym przydługim wstępie pora napisać coś o warsztatach 😉 było super!

Bardzo fajna ekipa, przestrzegająca absolutnie zasad bezpieczeństwa (!), merytorycznie przygotowany Prowadzący (z konspektem i notatkami – profesjonalnie). Wystarczająca ilość tarcz i materiałów pomocniczych, dobry timing i kontrola czasu. I rewelacyjna pogoda 😉 Obiekt (na którym strzelałem po raz pierwszy) fajnie położony (na pograniczu Gdyni i Sopotu) i dobrze przygotowany (przynajmniej w części, na której odbywały się warsztaty – nie zwiedziłem niestety całości 🙁 ) Każdy indywidualnie mógł zmierzyć się z przygotowanymi drillami, pod okiem Zohana – na bieżąco korygował chwyty, postawy i pracę na spuście. Przy okazji wyłapałem u siebie dziwne zjawisko – strzelając pod presją czasu (timer), wszystkie kulki układają mi się poniżej punktu celowania… :-\ czy to uprzedzanie odrzutu? Czy może jeszcze coś innego…? Na pewno przyjrzę się temu zjawisku podczas kolejnych treningów.

Bo najważniejsze jest nie to, kto szybciej strzeli…a to, kto szybciej TRAFI! 😉

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *